4. Lis i gęsi


Pewnego razu lis wyszedł na łąkę, gdzie siedziało całe stado tłustych gęsi, roześmiał się więc i powiedział: – Widzę, że przybywam tu jak na zawołanie, siedzicie sobie wszystkie grzecznie w gromadce, mogę was zaraz schrupać jedną po drugiej.

Gęsi zajazgotały przerażone, zerwały się i nuże lamentować i żałośnie prosić, by im życie darował. Lis nie chciał ich nawet słuchać i rzekł:

– Nie ma dla was łaski, musicie umrzeć!

W końcu jedna zdobyła się na odwagę i przemówiła:

– Skoro już musimy, my biedne gąski, pożegnać to młode i piękne życie, to okaż nam chociaż tę jedną łaskę i pozwól nam się pomodlić, abyśmy nie umierały w grzechu; potem ustawimy się porządnie w szeregu, żebyś mógł sobie kolejno wybierać co tłustsze.

– Zgoda – rzekł lis – to zaiste skromna i pobożna prośba. Zaczekam, aż się pomodlicie.

Pierwsza gęś rozpoczęła więc przydługą modlitwę, która składała się z samych gę, gę, a że jakoś nie mogła skończyć, następna, nie czekając już na swą kolej, jęła krzyczeć: gę, gę! Potem włączyła się trzecia i czwarta, aż wreszcie rozgęgały się wszystkie razem. (Skoro zakończą swoje modły, nastąpi ciąg dalszy naszej bajki, cóż, kiedy one wciąż się jeszcze modlą.)

Leave a Reply

Your email address will not be published.